Pojęcie tygodnia: MIŁOŚĆ WSPÓŁBIEŻNA

Związki uczuciowe są ważną sferą ludzkiego życia. Ludzie się wzajemnie w sobie zakochują i tworzą związki. Jedne związki trwają do śmierci, a inne się rozpadają i ludzie szukają nowych partnerów. Na przestrzeni wieków wzorce tworzenia się związków uczuciowych podlegały wielu zmianom i wielu badaczy próbowało te zmiany obserwować. Dzisiaj spróbuję przedstawić  teorię Anthonego Giddensa przedstawioną w książce Przemiany intymności (2006), w której definiuje on zjawisko miłości współbieżnej.    Jest ona jednym z rodzajów miłości, jednak aby móc w pełni go zrozumieć, niezbędne jest uprzednie przedstawienie dwóch innych rodzajów.

Najpierw najprostszej – miłości namiętnej. Opiera się ona przede wszystkim na więzi seksualnej, a co za tym idzie na fizycznej fascynacji i idealizacji obiektu uczuć. Pożądanie w tym wypadku odrywa od codzienności i powoduje oszołomienie, a przez to więź jest tak silna, że powoduje zaniechanie obowiązków przez osoby nią dotknięte. Następuje koncentracja uwagi na obiekcie uczuć, czy właściwiej – obiekcie pożądania. Jest to miłość, która skłania do radykalnych czynów. Giddens uważał ją za niebezpieczną dla ładu społecznego i miał w tym dużo racji.

Oprócz tego jest zjawiskiem uniwersalnym, występującym w wielu kulturach, a w niektórych z nich uważana jest za bunt przeciwko małżeństwu. Jest ona zerwaniem z rutyną i poczuciem obowiązku.

Drugim rodzajem miłości przywoływanym przez Giddensa jest miłość romantyczna, która idzie o krok dalej niż miłość namiętna. To znaczy również występuje idealizacja obiektu uczuć, ale sfera seksualności zostaje zepchnięta na dalszy plan, ponieważ oprócz idealizacji fizyczności, następuje również idealizacja charakteru jednostki. Ten rodzaj miłości wykształcił się w końcu XVIII wieku.

Wiąże się on bezpośrednio z ideą narracji, to znaczy opowiadania o miłości. Romans to opowiadanie, w którym zwraca się uwagę na własne „Ja”. Partner staje się w tym wypadku treścią bardzo osobistej narracji, która nie ma odniesienia do szerszego kontekstu społecznego. Innymi słowy: Ja i On/Ona. W tym samym czasie, w którym wykształciła się  miłość romantyczna, zaczęła rozwijać się powieść jako gatunek literacki. Tym, co łączy miłość romantyczną z powieścią, jest właśnie narracja.

Swoistym fenomenem i zasadniczą różnicą między miłością romantyczną a namiętną, jest przeniesienie idealizacji z fizyczności drugiej osoby, na idealizację charakteru. Seksualność zostaje podporządkowana bardziej wysublimowanej miłości. Zmienia swoje znaczenie pojęcie cnoty, które zaczyna być rozumiane nie jako niewinność, ale jako zespół cech, czyniących drugą osobę wyjątkową. Tak jak miłość namiętna również romantyczna prowadzi do oszołomienia tzw. Miłość od pierwszego wejrzenia. Cechy obiektu uczuć są w ten sposób rozpoznawane intuicyjnie. W tym rodzaju miłości, związek małżeński zostaje wydzielony jako uprzywilejowany w stosunku do innych aspektów życia rodzinnego.

Giddens stawia tezę, że współcześnie w związku z niedoskonałością miłości romantycznej nastąpiło odejście od niej i wykształcenie nowego typu miłości. Właśnie miłości współbieżnej, która oparta jest na  czystej relacji. Czysta relacja to według Giddensa konstrukcja ściśle współczesna, wyabstrahowana od czystości seksualnej, a oznaczająca po prostu bliską relację między ludźmi. Jej zasadniczą cechą jest nastawienie na jakość związku, a nie na drugiego człowieka.

I to jest również cecha miłości współbieżnej. Nie jest ona nastawiona na człowieka na zasadzie: na zawsze i na wieczność, ale jest nastawiona na związek, czyli dopóki będę zadowolony/zadowolona. Miłość romantyczna zakładała idealizację zamiast poznania drugiej osoby. W miłości współbieżnej właśnie poznanie staje się podstawą związku, ponieważ idealizacja i brak realnego poznania partnera, prowadziły do wielu rozczarowań związkiem. Przykładem, który to ilustruje może być kobieta, która wchodzi w związek mając pewną romantyczną wizję, a nagle zaskakuje ją rzeczywistość, czyli podporządkowanie mężczyźnie i nawał prac domowych. Szara codzienność.

Miłość współbieżna nie ma być trwałym związkiem, a jedynie czasowym (wspomniane już dopóki będę zadowolony/zadowolona). Nie szuka się tego jednego, jedynego ani jednej jedynej. Związek trwa, dopóki satysfakcjonuje obie strony. Taki układ wymaga od partnerów aktywności. Obie strony muszą się starać i dążyć do samodoskonalenia. Nie istnieją ideały, tylko dogłębne poznanie.

Szczególne znaczenie w miłości współbieżnej ma sfera erotyczna, która również ma podlegać ciągłemu doskonaleniu. Przez procesy, które doprowadziły do oddzielenia seksu od prokreacji (m.in. zwiększenie świadomości i stosowanie na szeroką skalę środków antykoncepcyjnych) seks stał się sferą, która ma przede wszystkim zapewniać  obu stronom związku satysfakcję. Umiejętności w tej sferze również muszą być doskonalone, aby nie wkradła się w nią rutyna.

Co bardzo ważne, miłość współbieżna w przeciwieństwie do namiętnej i romantycznej nie definiuje jakiej płci powinni być partnerzy/partnerki. Zatem stawia znak równości między miłością heteroseksualną i homoseksualną. Nie wartościuje żadnej z nich.

Giddens do idei miłości współbieżnej odnosi się bardzo optymistycznie. Jednak trzeba się zastanowić, czy tak naprawdę o to właśnie chodzi w związkach uczuciowych. Czy może człowiek nie szuka w nich jednak oparcia i pewności, że kiedy nadejdą dla niego trudne chwile, to ta najbliższa osoba przy nim będzie. Jeśliby trzymać się całkowicie idei miłości współbieżnej, czyli trwania dopóki będę zadowolony/zadowolona, to w trudnych chwilach, w obliczu problemów może się okazać, że człowiek zostaje sam. Dlatego o ile zapewne ta diagnoza jest dla wielu wypadków współcześnie trafna, to mój optymizm wobec niej jest ograniczony.

Wiele założeń, które Giddens w tej koncepcji przedstawia, takich jak poznanie partnera, współdoskonalenie, aktywność obu stron jest jak najbardziej atrakcyjna. Jednak wydaje mi się, że wymaga uzupełnienia o postępowanie w takich wyjątkowych sytuacjach jak przedstawiona powyżej.

Bibliografia:

  1. Giddens A. (2006) Przemiany intymności. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

autor: Marcin Deutschmann

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *