Pojęcie tygodnia: ZAMKNIĘCIE SPOŁECZNE

Problem zamknięcia społecznego (social closure) został w socjologii dostrzeżony stosunkowo wcześnie. Już pierwsi socjologowie zajmowali się tą tematyką. Twórcą koncepcji zamknięcia społecznego jest Max Weber. Jednakże wcześniej teoria konfliktu Karola Marksa została oparta na podobnych założeniach.

Karol Marks uważał, że społeczeństwo dzieli się na dwie klasy. Klasę ludzi posiadających środki produkcji (burżuazja) i nieposiadających tych środków (proletariat). Między obiema klasami toczy się nieustanny konflikt, ponieważ burżuazja chce utrzymać obecny, wygodny dla niej, stan. Natomiast proletariat czuje się uciśniony, jest świadomy swego położenia i dąży do wyzwolenia i zmiany aktualnego stanu. Ważne jest to, że awans z proletariatu do burżuazji jest praktycznie niemożliwy. Zatem burżuazja stanowiła klasę zamkniętą społecznie.

Ale czym dokładnie jest zamknięcie społeczne? Żeby to wyjaśnić trzeba sięgnąć do twórcy tego pojęcia – Maxa Webera. W książce „Gospodarka i społeczeństwo” Weber pisał, że stosunek społeczny jest „zamknięty” na zewnątrz wtedy, gdy jego sens lub obowiązujące w nim porządki wykluczają lub ograniczają uczestnictwo albo też wiążą się ze spełnieniem pewnych warunków. Zatem, aby dostać się do grupy społecznie zamkniętej, trzeba spełnić szereg warunków. Im jest ich więcej, tym grupa jest bardziej zamknięta, to znaczy tym trudniej jest stać się jej członkiem.

Zamknięty stosunek społeczny może gwarantować jego uczestnikom zmonopolizowane szanse a) w sposób wolny lub b) może regulować ich rozmiar i rodzaj, może też c) umożliwiać jednostkom lub grupom ich trwałe, względnie lub całkowicie niezbywalne zawłaszczenie. Można powiedzieć, że zamknięcie społeczne wynika wprost z nierówności społecznych i problemów z mobilnością społeczną. Z uprzywilejowania jednych grup względem drugich. Z niedopuszczania pewnych jednostek do pewnych grup ze względu na róże czynniki. Współcześnie, zamknięcie społeczne wciąż jest ważnym problemem społecznym.

Można to pokazać na przykładzie zamknięcia elit. Jako przykład elitarnej grupy przedstawmy kongresmenów amerykańskich. W książce „Elita władzy” C. Wright Mills charakteryzuje standardowego kongresmena: pod względem typu społecznego 96 senatorów i 435 członków Izby Reprezentantów bynajmniej nie stanowi reprezentacji zwykłych, szarych obywateli. Reprezentują oni tych, którym powiodło się w życiu jako przedsiębiorcom i przedstawicielom wolnych zawodów. Są to ludzie starsi, należą do uprzywilejowanych obywateli białej rasy, urodzili się w Ameryce z rodziców obywateli amerykańskich i są protestantami. Mają wyższe wykształcenie (…).

Mills, pokazuje zatem, że w kongresie nie zasiadają członkowie niższych klas, a co najmniej przedstawiciele klasy średniej. Członkowie niższych klas nie mają szans dostać się do kongresu, ponieważ nie mają do tego wiedzy, kompetencji, pieniędzy, ani znajomości. Można w tym miejscu również przytoczyć teorię Pierre’a Bourdieau, że najważniejszym kryterium przynależności do danej klasy jest gust. Gust, którego nie można się nauczyć, który zawsze zdradzi nasze pochodzenie.

W Polsce parę lat temu mieliśmy do czynienia z ciekawym eksperymentem w tym obszarze. Mianowicie do Parlamentu dostała się partia Samoobrona, której członkowie nie należeli do elity, ale w większości byli zwykłymi ludźmi, rolnikami. Lider tej partii wręcz wypowiedział wojnę elitom mówiąc z mównicy sejmowej „Wersal się skończył”.

Z perspektywy czasu, widać, że posłowie Samoobrony po tym, jak nie dostali się do sejmu w 2007 roku, nie umieli poradzić sobie w inny sposób. Nie udało im się w ciągu tych kilku lat, które spędzili w parlamencie, stworzyć na tyle silnych kontaktów, aby wejść do elity. Czynniki, które na to wpłynęły, są różne. I tutaj właśnie znajduje zastosowanie przywołana wyżej teoria Pierre’a Bourdieau. Posłowie i posłanki Samoobrony nie wytworzyli więzi z przedstawicielami elity, chociaż mieli z nimi bezpośredni kontakt. Wynikło to z tego, że nie mieli z nimi wspólnych tematów do rozmowy, reprezentowali inny system wartości, inne pochodzenie oraz od początku byli uważani za pewien ewenement w Parlamencie i po prostu nie zostali zaakceptowani przez elitę.

Dlatego właśnie wielu posłów i posłanek Samoobrony po zakończeniu swoich kadencji w 2007 roku imało się takich zajęć, jak sprzedaż perfum czy praca parkingowego. Tak nagły i gwałtowny upadek Samoobrony był nieunikniony i można go tłumaczyć słowami Millsa: „Zawodowi politycy mają oczywiście podobne interesy i nastawienie, których bazą jest jednakowe pochodzenie, taka sama kariera i podobne powiązania”. Tego w przytoczonym przykładzie zabrakło i stanowi to dowód na zamknięcie społeczne.

Polski Parlament w ogóle wydaje się strukturą bardzo zamkniętą. Sprzyja temu system wyborczy, który właściwie pozwala decydować o tym, kto będzie posłem – liderom partyjnym. To oni układają listy kandydatów, a ponieważ głosujemy na partię, a nie na kandydata, i zwykle jest tak, że osoba z numerem jeden na liście wchodzi do parlamentu, to tak naprawdę skład sejmu i senatu w dużej mierze jest ustalony przez liderów partii już przed wyborami. Dodatkowo takiemu stanowi rzeczy sprzyja próg wyborczy, który wyklucza nowe, jeszcze zbyt słabe inicjatywy z tej rywalizacji. Wynikiem takiej ordynacji wyborczej jest to, co potocznie w mediach nazywane jest zabetonowaniem sceny politycznej, a w socjologii można to nazwać po prostu zamknięciem społecznym.

Wydaje się, że w dobie globalizacji, kiedy nierówności społeczne się pogłębiają, również zamknięcie społeczne się pogłębia. Po ’89 roku kilku osobom udało się wejść do elity, ale było to związane z rozchwianiem norm przy przejściu z jednego systemu do drugiego. Dzisiaj, kiedy system względnie się ustabilizował, o wiele trudniej jest zrobić spektakularną karierę i chociaż to się zdarza, to dość rzadko.

Czy zamknięcie społeczne można przezwyciężyć? Nie można. Można je próbować niwelować, poprzez wprowadzanie prawa i idei propagujących równe szanse, ale współczesna elita zamyka się coraz szczelniej. Globalizacja, poprzez przekraczanie granic i dawanie nowych możliwości niwelowania kosztów i unikania jakiegokolwiek prawa (to co jest nielegalne w jednym kraju jest normą w drugim), tylko temu sprzyja.

Źródła:

  1. Max Weber. Gospodarka i społeczeństwo. Warszawa, 2002.
  2. C. Wright Mills. Elita władzy. Warszawa, 1961.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *